sobota, 5 maja 2018

Wishbone Ash – There’s the rub (1974)

                Zespół Wishbone Ash po udanym debiucie oraz słynnej płycie Argus z 1972 roku, wydał jeszcze dwadzieścia albumów studyjnych. Brytyjczycy wciąż koncertują po całej Europie, a w ich repertuarze przeważają utwory pochodzące z najbardziej znanego krążka tego zespołu. Jak się okazuje, czwarta płyta - There’s the rub zajęła 88 pozycję na liście Bilboard w 1974 roku, a dwa lata wcześniej Argus znalazł się na 169 miejscu. Mimo tego podzielam zdanie większości, że Argus to największe dzieło zespołu, chociaż album There’s the rub, zasługuje na uwagę nie tylko najbardziej zagorzałych fanów grupy.
                Już od początku słychać, że zespół wciąż jest w wysokiej formie. Pionierzy progresywnego rocka pokazują w pierwszym utworze, że potrafią tworzyć muzykę, która całkowicie wypełnia wolną przestrzeń. Silver Shoes to obraz starzejącej się groupies. Kompozycja z każdą minutą rozwija się i wręcz rośnie w siłę. Da się rozpoznać tutaj charakterystyczny styl grupy, gdzie partie solowe grane są unisono. Don’t come back to szybki, hard rockowy utwór ze znakomitymi partiami gitar opowiadający o zdradzie. Znakomita, zaawansowana struktura kompozycji wchłania słuchacza, nie pozwalając skupić się na niczym innym.
                Persephone to jedna z licznych pięknych ballad zespołu. W tej siedmiominutowej porcji wysublimowanej muzyki, Andy Powell pokazuje również swoje umiejętności gry na mandolinie. Hometown znów przyspiesza tempo albumu. Jest to rock and rollowy utwór opisujący odczucia towarzyszące powrotom do domu. Wyraźnie odznacza się partia basu, przy niemal nieustających solówkach. Lady Jay oparty jest na legendzie Dartmoor, opowiadającej o zakazanej miłości i samobójstwie ukochanej. Można odnieść wrażenie, że historia opowiadana jest nie tylko poprzez słowa, ale także instrumenty. W utworze da się słyszeć nie tylko gitarę akustyczną i elektryczną, ale także banjo, co stwarza niepowtarzalny, melancholijny nastrój.
                F.U.B.B. to obok Lady Jay najbardziej znany utwór na płycie, często pojawiający się na koncertach. Tytuł jest skrótem pochodzącym z militarnego slangu armii Stanów Zjednoczonych (Fucked Up Beyond Belief). Rozpoczyna się charakterystyczną linią gitary basowej, do której dołącza melodia gitar odgrywana unisono. Jest to niemal dziesięciominutowy instrumentalny utwór zawierający wszystko, co powinien mieć progresywny rock. Śmiało można stawiać go obok wcześniejszych wielkich wytworów zespołu, takich jak Phoenix z debiutu lub Where were you tomorrow z drugiej płyty.
                Wishbone Ash to grupa, która znalazła wśród swoich wielbicieli szerokie grono polskich słuchaczy. Pomimo że wszyscy członkowie zespołu przekroczyli już 60 lat, ich występy na żywo nie tracą ani na swojej dynamice, ani na świeżości. Zespół kilkakrotnie odwiedzał nasz kraj zrzeszając pod sceną nie tylko starych fanów, ale również młodych. I pewnie z tego też powodu w tym roku na przełomie kwietnia i maja przewidzianych jest aż 5 koncertów w Polsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...