Zespół Queens of the
stone age wydał w tym roku album, na który trzeba było czekać sześć lat. Lider
grupy - Josh Homme miał nie lada zadanie: stworzenie płyty, która nie obniży
poprzeczki postawionej przez poprzedni album - Era Vulgaris oraz udowodnienie, że jego projekt poboczny - Them
Crooked Vultures (którego debiut został wydany w 2009r.) nie był wyznacznikiem
nowej ścieżki jaką mógłby podążać również zespół QOTSA.
Josh Homme w 2010 r. przeszedł skomplikowaną operację kolana, po której nie mógł podnieść się na nogi przez 4 miesiące. Członkowie zespołu - gitarzysta Troy Van Leeuwen, perkusista Joey Castillo, basista Michael Shuman oraz gitarzysta i klawiszowiec Dean Fertita - pomogli frontmanowi grupy wyjść z depresji i namówili Homme'a do pracy nad szóstym krążkiem zespołu. Aby powrócić do formy, muzycy postanowili wznowić wydanie debiutanckiego albumu - Queens of the stone age. Dodatkowo wyruszyli w trasę koncertową, w której każdego wieczoru odgrywali wszystkie kawałki znajdujące się na tej płycie. Wykonywanie swoich pierwszych utworów na próbach i na żywo, pomogło zespołowi wdrożyć się ponownie w esencję muzyki, jaką nagrywają od 1998 r. Po dość długiej przerwie wszyscy członkowie zespołu, wraz z nowymi i "stałymi gośćmi" wrócili do studia, aby nagrać szóstą płytę - ...Like clockwork (najdosłowniej - jak w maszynie zegarowej).
Warto było czekać, bowiem dziesięć utworów wypełniających nowy album ukazuje najlepszą stronę twórczości grupy. Kompozycje wyraźnie różnią się od tych, które prezentuje zespół Them Crooked Vultures. Słychać w nich charakterystyczny styl właściwy tylko dla QOTSA, który może przypaść do gustu fanom zarówno ciężkiego, jak i lżejszego rocka. Oprócz żwawych i chwytliwych kawałków (If I had a tail, My god is the sun – pierwszy singiel promujący płytę), znajdują się spokojniejsze momenty (The Vampyre of time and memory, Kalopsia). Trudno jednak mówić o podziale utworów pod względem „ciężkości”, czy „ostrości”. Zespół często wprowadza słuchacza w określony nastrój, a następnie płynnie obraca jego charakter o 180 stopni.
Oprócz „stałych gości” i byłych członków zespołu (Dave Grohl, Nick Oliveri, Mark Lanegan), na płycie biorą udział m.in. Trent Reznor (wokalista Nine Inch Nails) oraz Elton John (śpiew i pianino w utworze Fairweather Friends). Brytyjski muzyk dołączając do grupy spodziewał się udzielenia pomocy w stworzeniu ballady. Zespół zaproponował jednak słynnemu pianiście współpracę w komponowaniu utworu rockowego. To właśnie w Fairweather Friends najbardziej słychać udział wielu postaci związanych z QOTSA.
Josh Homme w 2010 r. przeszedł skomplikowaną operację kolana, po której nie mógł podnieść się na nogi przez 4 miesiące. Członkowie zespołu - gitarzysta Troy Van Leeuwen, perkusista Joey Castillo, basista Michael Shuman oraz gitarzysta i klawiszowiec Dean Fertita - pomogli frontmanowi grupy wyjść z depresji i namówili Homme'a do pracy nad szóstym krążkiem zespołu. Aby powrócić do formy, muzycy postanowili wznowić wydanie debiutanckiego albumu - Queens of the stone age. Dodatkowo wyruszyli w trasę koncertową, w której każdego wieczoru odgrywali wszystkie kawałki znajdujące się na tej płycie. Wykonywanie swoich pierwszych utworów na próbach i na żywo, pomogło zespołowi wdrożyć się ponownie w esencję muzyki, jaką nagrywają od 1998 r. Po dość długiej przerwie wszyscy członkowie zespołu, wraz z nowymi i "stałymi gośćmi" wrócili do studia, aby nagrać szóstą płytę - ...Like clockwork (najdosłowniej - jak w maszynie zegarowej).
Warto było czekać, bowiem dziesięć utworów wypełniających nowy album ukazuje najlepszą stronę twórczości grupy. Kompozycje wyraźnie różnią się od tych, które prezentuje zespół Them Crooked Vultures. Słychać w nich charakterystyczny styl właściwy tylko dla QOTSA, który może przypaść do gustu fanom zarówno ciężkiego, jak i lżejszego rocka. Oprócz żwawych i chwytliwych kawałków (If I had a tail, My god is the sun – pierwszy singiel promujący płytę), znajdują się spokojniejsze momenty (The Vampyre of time and memory, Kalopsia). Trudno jednak mówić o podziale utworów pod względem „ciężkości”, czy „ostrości”. Zespół często wprowadza słuchacza w określony nastrój, a następnie płynnie obraca jego charakter o 180 stopni.
Oprócz „stałych gości” i byłych członków zespołu (Dave Grohl, Nick Oliveri, Mark Lanegan), na płycie biorą udział m.in. Trent Reznor (wokalista Nine Inch Nails) oraz Elton John (śpiew i pianino w utworze Fairweather Friends). Brytyjski muzyk dołączając do grupy spodziewał się udzielenia pomocy w stworzeniu ballady. Zespół zaproponował jednak słynnemu pianiście współpracę w komponowaniu utworu rockowego. To właśnie w Fairweather Friends najbardziej słychać udział wielu postaci związanych z QOTSA.
Autorem warstwy
tekstowej albumu jest Josh Homme. Lider porusza dość ciężkie tematy, na co
częściowo miał wpływ incydent na stole operacyjnym, podczas którego Homme był w
stanie śmierci klinicznej. Zapisem wrażeń po tamtejszych wydarzeniach jest
utwór The Vampyre of time and memory. Utwór I sat by the ocean,
podobnie jak Kalopsia dotyczy okłamywania siebie. Negatywne uczucia
towarzyszą autorowi również we wcześniej wspomnianym If I had a tail.
Mimo nieco tanecznej melodii i zwodniczo wesołego początku tekstu („Gitchy,
Gitchy, oh la la...”), utwór opisuje bezsens życia w zimnym,
materialistycznym świecie.
Płyta ...Like Clockwork zaskakująco utrzymuje lub nawet przewyższa poziom poprzedniego albumu. Era Vulgaris zawierała wyróżniający się hit Make it wit chu oraz wyjątkowo ciężkie, choć również zapadające w pamięć Sick, sick, sick. Tutaj trudno jest wyróżnić najsilniejszy punkt lub wskazać najsłabszy moment. Kompozycje zadziwiają swoją różnorodnością wywierając na słuchaczu silne wrażenie. Z pewnością wielka w tym zasługa frontmana zespołu, który wydaje się posiadać nieskończone zasoby znakomitych pomysłów muzycznych i tekstowych. Z pewnego rodzaju „obawą” oceniam najnowszy album Queens of the stone age na najwyższą liczbę oczek. Kto wie, czy kolejna płyta zespołu okaże się znów lepsza od poprzedniej, a wtedy zabraknie skali ocen.
Płyta ...Like Clockwork zaskakująco utrzymuje lub nawet przewyższa poziom poprzedniego albumu. Era Vulgaris zawierała wyróżniający się hit Make it wit chu oraz wyjątkowo ciężkie, choć również zapadające w pamięć Sick, sick, sick. Tutaj trudno jest wyróżnić najsilniejszy punkt lub wskazać najsłabszy moment. Kompozycje zadziwiają swoją różnorodnością wywierając na słuchaczu silne wrażenie. Z pewnością wielka w tym zasługa frontmana zespołu, który wydaje się posiadać nieskończone zasoby znakomitych pomysłów muzycznych i tekstowych. Z pewnego rodzaju „obawą” oceniam najnowszy album Queens of the stone age na najwyższą liczbę oczek. Kto wie, czy kolejna płyta zespołu okaże się znów lepsza od poprzedniej, a wtedy zabraknie skali ocen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz