sobota, 5 maja 2018

Immortal Randy Rhoads – The Ultimate Tribute (2015)


Kiedy wyszła płyta This is Your Life: A Tribute to Ronnie James Dio, kręciłem głową, jak dzieciak przy ohydnym jedzeniu, ale przyjąłem ten twór, odchorowując potem przy albumach Holy Diver i Heaven and Hell. Rekonwalescencja udana. Kiedy przypomnę sobie o wielkim Dio, to włączam wyborne Live Evil (1982) sabbathów, a nie szukam coverów granych w jego hołdzie. Kiedy przypomnę sobie o świetnym gitarzyście, jakim był Randy Rhoads (1956 – 1982), to jest gdy najdzie mnie przyjemne natręctwo w postaci Crazy Train, czy Mr. Crowley, to włączam, choć znam na pamięć. Jak wyszła płyta Immortal Randy Rhoads – The Ultimate Tribute, pomyślałem, że znowu podają mi gówno na talerzyku. I znowu z opuszczoną głową zasiadłem do konsumpcji.

Nie należy rozumieć mnie źle, to nie nastawienie czyni moją ocenę tak niską. Jak zobaczyłem, że w tytułowym Crazy Train śpiewa Serj Tankian (SOAD), a na gitarze gra efekciarski Tom Morello (RATM), pomyślałem, że nie może być tak źle, jak to wygląda. Było. Było tak źle, że moje podejście do albumu zakończyło się w trzech czwartych pierwszego utworu. Kilka tygodni (a może miesięcy) później splunąłem w dłonie i podszedłem do Immortal Randy Rhoads – The Ultimate Tribute z zamiarem przejścia całości. Sama nazwa albumu przywodzi raczej na myśl spamującą reklamę, niż hołd. Chyba rozumiem intencje – tych, którzy nie mają pojęcia kim był Randy Rhoads, trzeba douczyć i to jest największa zaleta tego albumu. Jednak patrząc z perspektywy czasu na zawartość płyty, lepiej by było, gdyby zamiast muzyki, twórcy opowiedzieli w kilku zdaniach o tym, jakim utalentowanym gitarzystą był Rhoads.

Serji Tankian w Crazy Train, w roli Ozzy’ego tylko wpasował się w skalę, a Tom Morello nadał swojej gitarze efekt muzyczki z pegazusa. W Mr Crowley na klawiszach zagrał brat Randy’ego – Kelle (zaśpiewał też w Back To The Coast). Tutaj skład zdaje się być odpowiedni, a sam utwór jest wykonany dość pomysłowo. Dzięki wokaliście grupy Testament i gitarzyście Children of Bodom poziom utworu i jego energia jest wysoka. Aż w ośmiu z jedenastu utworów wokalistą jest Timothy „Ripper” Owens, znany z Judas Priest i Iced Earth. Być może w dużej mierze to przez niego album jest tak ciężkostrawny, płaski i niechlujny. W takich utworach jak Goodbye to Romance płyty słucha się nieźle. Wynika to niestety tylko z samej mocy oryginału. Ciężko by było go sknocić, żeby nie mógł podobać się wcale.

Zapewniam, że znacznie lepiej posłuchać oryginałów lub choćby krótkiego nagrania, w którym piętnastoletni Randy Rhoads gra na gitarze. Słuchanie Immortal Randy Rhoads – The Ultimate Tribute jest katorgą. Skoro płyta już musiała powstać, to może lepiej by było pokusić się o inny skład lub przynajmniej odrobinę inwencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...