Polacy nie gęsi i swój prog
rock mają. Ba! Nawet prog metal. I to taki, który nie tylko nie przyprawi nam
wstydu, ale będziemy mogli się nim pochwalić. Taka myśl może najść każdego fana
gatunku, który posłucha Oneiric. Grupa wydała w tym roku EPkę, po którą
warto sięgnąć. W czasie 35 minut, który niemal odpowiada albumowi
długogrającemu, usłyszymy materiał o charakterze nieczęsto spotykanym na
polskiej scenie.
O ile możemy doszukiwać się porównań stylu do słynnych zagranicznych zespołów (Porcupine Tree, Anathema), o tyle u nas obecnie trudno znaleźć dobry, młody zespół tworzący muzykę progresywną. Dlatego trudno o porównanie z inną polską kapelą. I w końcu dlatego Oneiric ma szansę wkroczyć na rzadko przemierzany w Polsce szlak sceny prog metalowej, czy prog rockowej. W latach siedemdziesiątych mieliśmy (no i nadal mamy!) Józefa Skrzeka i znakomite SBB. Kto wie, czy tutaj nie powstaje przedstawiciel polskiego rock-metalu progresywnego naszych czasów. Niestety ułatwieniem jest zdecydowanie niewielka konkurencja.
Liderem zespołu jest Tomasz Nowak, gitarzysta i wokalista, odpowiedzialny za muzykę i teksty na debiutanckiej EPce. Partie basowe stworzył Emil Goldschneider. Dopełnieniem tria na perkusji jest Grzegorz Hurko. W Burning li[v]es dodatkowo słychać pomoc wokalną i gitarową Krzysztofa Grygo.
Dla tych, którzy z góry uznają rock progresywny za nudne, przeciągające się muzycznie eskapady, należy się dokładniejsze opisanie stylu prezentowanego przez Oneiric. Przede wszystkim usłyszymy efektowne partie gitar. Czasem bardzo spokojne, a często przechodzące w ostre riffy. Na pewno żaden z utworów nie ma potencjału na stanie się natręctwem myślowym. Chociaż jeżeli można mówić o pozytywnym znaczeniu natręctw myślowych, to na szczególne uznanie zasługuje utwór Minds infected, czy wcześniej wspomniany Burning li[v]es.
Śpiew Tomasza Nowaka jest bardzo zróżnicowany. Oprócz melodyjnych, barwnych partii, posługuje się często ostrym głosem. To samo dotyczy gitar. Riffy i solówki są dobrze przemyślane. Pięć kawałków znajdujących się na debiucie ma zmienny charakter, choć głównie całokształt zdaje się zmierzać w kierunku ciężkich brzmień. Może to wyjść na dobre, szczególnie na koncertach, gdzie kompozycje nabiorą większej mocy.
Zespół Oneiric zapowiedział trasę na październik, a nagrywanie nowego albumu na przyszły rok. Wydarzenia te pozwolą nam cieszyć się działaniem młodej grupy, która może zapewnić bogate doznania słuchowe tym pod sceną i tym na kanapie w domu. Dla tych drugich powinna czekać w książeczce płytowej krótka instrukcja od wydawcy: „Słuchać głośno! Raz – bo lepiej, dwa – bo jest czym się pochwalić. Niech rozbrzmiewa przez ściany blokowisk nie tylko bezinstrumentalny szajs, ale porządny polski prog metal.”
O ile możemy doszukiwać się porównań stylu do słynnych zagranicznych zespołów (Porcupine Tree, Anathema), o tyle u nas obecnie trudno znaleźć dobry, młody zespół tworzący muzykę progresywną. Dlatego trudno o porównanie z inną polską kapelą. I w końcu dlatego Oneiric ma szansę wkroczyć na rzadko przemierzany w Polsce szlak sceny prog metalowej, czy prog rockowej. W latach siedemdziesiątych mieliśmy (no i nadal mamy!) Józefa Skrzeka i znakomite SBB. Kto wie, czy tutaj nie powstaje przedstawiciel polskiego rock-metalu progresywnego naszych czasów. Niestety ułatwieniem jest zdecydowanie niewielka konkurencja.
Liderem zespołu jest Tomasz Nowak, gitarzysta i wokalista, odpowiedzialny za muzykę i teksty na debiutanckiej EPce. Partie basowe stworzył Emil Goldschneider. Dopełnieniem tria na perkusji jest Grzegorz Hurko. W Burning li[v]es dodatkowo słychać pomoc wokalną i gitarową Krzysztofa Grygo.
Dla tych, którzy z góry uznają rock progresywny za nudne, przeciągające się muzycznie eskapady, należy się dokładniejsze opisanie stylu prezentowanego przez Oneiric. Przede wszystkim usłyszymy efektowne partie gitar. Czasem bardzo spokojne, a często przechodzące w ostre riffy. Na pewno żaden z utworów nie ma potencjału na stanie się natręctwem myślowym. Chociaż jeżeli można mówić o pozytywnym znaczeniu natręctw myślowych, to na szczególne uznanie zasługuje utwór Minds infected, czy wcześniej wspomniany Burning li[v]es.
Śpiew Tomasza Nowaka jest bardzo zróżnicowany. Oprócz melodyjnych, barwnych partii, posługuje się często ostrym głosem. To samo dotyczy gitar. Riffy i solówki są dobrze przemyślane. Pięć kawałków znajdujących się na debiucie ma zmienny charakter, choć głównie całokształt zdaje się zmierzać w kierunku ciężkich brzmień. Może to wyjść na dobre, szczególnie na koncertach, gdzie kompozycje nabiorą większej mocy.
Zespół Oneiric zapowiedział trasę na październik, a nagrywanie nowego albumu na przyszły rok. Wydarzenia te pozwolą nam cieszyć się działaniem młodej grupy, która może zapewnić bogate doznania słuchowe tym pod sceną i tym na kanapie w domu. Dla tych drugich powinna czekać w książeczce płytowej krótka instrukcja od wydawcy: „Słuchać głośno! Raz – bo lepiej, dwa – bo jest czym się pochwalić. Niech rozbrzmiewa przez ściany blokowisk nie tylko bezinstrumentalny szajs, ale porządny polski prog metal.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz