sobota, 5 maja 2018

Lacrimosa - Hoffnung (2015)


Lacrimosę poznałem dzięki Tomaszowi Beksińskiemu. Elodia z 1999 roku długo cieszyła moje uszy, pewnie w dużej mierze ze względu na nowopoznane pole muzyczne – symfoniczny, gotycki metal. Teraz, pomyślałem, popełniam duży błąd narażając przeszłe miłe doznania na splamienie ich, poznaniem nowego tworu zespołu. Z drugiej strony nie może być przecież tak źle. Po Elodii zespół stworzył aż siedem płyt (włącznie z nową), a więc poznam przynajmniej za jednym zamachem, jak wyewoluowała muzyka zespołu. 

Od razu przekonałem się, że obawy były nieuzasadnione. Rozwlekłe Mondfeuer dało mi do zrozumienia, że wiele się nie zmieniło. Głos Tilo Wolffa utkwił w tej samej śpiewce na pograniczu szeptu. Starość odcisnęła się na jego głosie w sprzyjający sposób – śpiewanie o, ogólnie rzecz ujmując, smutnych sprawach przez tyle lat, przyprawiło go o chrypę umęczonego człowieka. Smyczki i dzwony pozostawiły ten sam klimat, choć teraz w jeszcze bardziej opanowanej (może momentami zbyt silącej się na doniosłość) konwencji. Przejąłem się i czekałem podekscytowany co będzie dalej. Co ukaże clown. Jak przedstawi swoją nadzieję (Hoffnung).

Jakie więc nadeszły zmiany? Przemyślane dołączenie elektroniki, „ożywienie” i naostrzenie gitar oraz uwypuklenie basu. Umiarkowana przebojowość i wsparcie wokalne Anne Nurmi pozostały na swoim miejscu. Jeśli sześć albumów dzielących Elodię od Hoffnung było utrzymanych w podobnej estetyce, to cieszę się, że ich nie poznałem. Podchodząc do Hoffnung nie jestem zmęczony materiałem Lacrimosy i patrzę na niego w zasadzie tylko przez pryzmat Elodii, która notabene jest uznawana za największe dzieło zespołu. Nowa płyta spodobała mi się za pierwszym przesłuchaniem. Być może będzie uznawana za jedno z największych dokonań zespołu w dotychczas trzynastopłytowej karierze.

Kiedyś gitarzysta zespołu AION, który supportował Lacrimosę, powiedział mi, że Tilo Wolff niezbyt otwarcie odnosił się do współdzielących scenę muzyków. Tak to już jest z tym gotykiem. Przystępny nie jest. Za to potrafi unieść człowieka. Kości Beksińskiego grzechoczą radośnie. Jestem o tym przekonany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...