Grupa Marillion powstała
pod koniec lat siedemdziesiątych i wydała swoją pierwszą płytę w 1983 r., dołączając do grona
najważniejszych zespołów reprezentujących rock progresywny. Script for a
jester’s tear to album wypełniony przygnębiającą atmosferą, rozbudowanymi
kompozycjami i bardzo osobistymi tekstami Fisha, który wzbogacił muzykę zespołu
charakterystycznym i emocjonalnym śpiewem.
Płytę rozpoczyna tytułowy Script for a jester’s tear. Jest to jeden z ważniejszych kawałków w karierze Fisha z zespołem Marillion, ze względu na piękny tekst i emocje, jakie tchnął wokalista w ten utwór. Znany polski dziennikarz muzyczny Tomasz Beksiński najlepiej oddał uczucia tej kompozycji w swoim tłumaczeniu – Przepis na błazeńskie łzy.
Płytę rozpoczyna tytułowy Script for a jester’s tear. Jest to jeden z ważniejszych kawałków w karierze Fisha z zespołem Marillion, ze względu na piękny tekst i emocje, jakie tchnął wokalista w ten utwór. Znany polski dziennikarz muzyczny Tomasz Beksiński najlepiej oddał uczucia tej kompozycji w swoim tłumaczeniu – Przepis na błazeńskie łzy.
Ja schowam swój spokój na zawsze,
gdy ty będziesz paradować w swej ślubnej sukni
w ciszy mego wstydu.
Niemowa, który nauczył się pieśni syren
jest już solistą w tej grze.
Stałem się solistą w tej grze,
lecz gra jest skończona.
Utwór od
początku do końca przepełniony jest wielkim smutkiem. Nostalgiczny klimat
zawartej w nim opowieści bywał ukazywany na koncertach przez żywiołowe i
spontaniczne zachowanie wokalisty, który często występował na żywo w makijażu i
odpowiednim stroju, odgrywając rolę „błazna”.
He knows, You know to drugi mocny punkt albumu. W utworze słychać wielkie umiejętności muzyków, którzy poprzez partie solowe klawiszy i gitary stworzyli niepowtarzalny styl, podkreślony przez wysoki wokal Fisha. Wokalista również tym razem przekazuje w swoim tekście negatywne emocje:
He knows, You know to drugi mocny punkt albumu. W utworze słychać wielkie umiejętności muzyków, którzy poprzez partie solowe klawiszy i gitary stworzyli niepowtarzalny styl, podkreślony przez wysoki wokal Fisha. Wokalista również tym razem przekazuje w swoim tekście negatywne emocje:
Tniesz nadgarstki – szkarłatna gorączka
wypełza spod drzwi łazienki.
Pulsujące arterie wyrzucają swe problemy
przez otwór, który rozdarła brzytwa.
Masz jad w swym żołądku,
masz truciznę w głowie.
Powinieneś był posłuchać pytań
swego psychoanalityka,
gdy leżałeś na jego skórzanym tapczanie.
The Web przypomina wczesne dokonania
zespołu Genesis. Jest to niemal 9-minutowy rozbudowany utwór, w którym wiele
fraz podobnych jest do odgrywanych w latach siedemdziesiątych przez zespół Petera Gabriela.
Zespołowi zarzucano często wzorowanie się na Genesis. W niektórych przypadkach
porównania są uzasadnione, zważywszy na znaczne podobieństwa w bardziej
rozbudowanych kompozycjach grupy. Jednak mimo to charyzmatyczny lider zespołu
sprawia, że każdy numer na płycie odznacza się czymś wyjątkowym i odrębnym od
tego, co zostało nagrane przez gigantów progresywnego rocka lat siedemdziesiątych. Tekst The Web wydaje się być kolejnym utworem
obnażającym pesymizm autora:
Jestem tylko po to,
by tarzać się w naszej przeszłości.
Swymi wymówkami wytwarzam pajęczynę.
Jej nitki – żyję nadzieją i modlitwą –
będą trwałe.
Ach proszę bądźcie trwałe.
Jednak
tym razem pojawia się aspekt pozytywny:
Rozumiem, że trzymam klucz do wolności.
Nie mogę pozwolić, by moim życiem rządziły
nici.
Nadszedł czas, aby podjąć decyzję.
Zmiany muszą nastąpić.
Garden party uspokaja atmosferę i
stanowi nieco słabszy punkt albumu. Muzyka zdaje się być tylko tłem dla
opowieści o fałszywości i próżności wyższych sfer.
Angie wybiela kolejnego siniaka.
Matka uśmiecha się – ona też tak robiła.
Gaduły ględzą, a plotki piętnują.
Pozerzy pozują, fotoreporterzy błyskają.
Chelsea Monday to przepełniona smutkiem
ballada o wschodzącej gwieździe filmowej.
Katalogowa księżniczka, początkująca uwodzicielka
pogrzebana w swoim celofanowym świecie
w błyszczącym mieście.
Utwór,
podobnie jak wiele innych na płycie, wzbogacony jest za sprawą gitarzysty –
Steve’a Rothery, o czystą, melodyjną solówkę. Wraz z klawiszowcem – Markiem
Kelly - nadali albumowi mroczny klimat, który idealnie współgra z
melancholijnym charakterem tekstów Fisha.
Album zamyka Forgotten sons. Fish napisał go w hołdzie dla ofiar zamachu bombowego z 1983 roku w Londynie. Atmosfera utworu odbiega od pozostałych, sprawiając, że płyta pod koniec staje się mniej spójna. Tematyka jest zupełnie odrębna od pozostałych, a muzyka w pewnym momencie przypomina bardziej funkowy, niż prog-rockowy styl.
Album zamyka Forgotten sons. Fish napisał go w hołdzie dla ofiar zamachu bombowego z 1983 roku w Londynie. Atmosfera utworu odbiega od pozostałych, sprawiając, że płyta pod koniec staje się mniej spójna. Tematyka jest zupełnie odrębna od pozostałych, a muzyka w pewnym momencie przypomina bardziej funkowy, niż prog-rockowy styl.
Ministrowie dbajcie o swoje dzieci.
Nie skazujcie ich na potępienie przy
likwidacji tych, którzy występują przeciwko wam.
Zespoły
należące do gatunku progresywnego rocka często nagrywały albumy koncepcyjne,
które były zwarte nie tylko pod względem muzycznym, ale też tekstowym.
Marillion dopiero na trzeciej płycie (Misplaced Childhood) wprowadziło
ten zabieg z udanym skutkiem, dzięki czemu album uznawany jest za największe
dzieło grupy. Debiutancka płyta Script for a jester’s tear pomimo braku
spójności należy do kanonu rocka progresywnego. Wielka w tym zasługa instrumentalistów
zespołu, którzy już od pierwszej płyty tworzyli przebojowe utwory plasując się
w ścisłej czołówce brytyjskiej listy przebojów. Niewątpliwie do sukcesu grupy
przyczynił się charyzmatyczny lider zespołu – Fish, który po czterech
udanych albumach z zespołem rozpoczął karierę solową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz