sobota, 5 maja 2018

Marillion – Script for a jester’s tear (1983)


                Grupa Marillion powstała pod koniec lat siedemdziesiątych i wydała swoją pierwszą płytę w 1983 r., dołączając do grona najważniejszych zespołów reprezentujących rock progresywny. Script for a jester’s tear to album wypełniony przygnębiającą atmosferą, rozbudowanymi kompozycjami i bardzo osobistymi tekstami Fisha, który wzbogacił muzykę zespołu charakterystycznym i emocjonalnym śpiewem.
                Płytę rozpoczyna tytułowy Script for a jester’s tear. Jest to jeden z ważniejszych kawałków w karierze Fisha z zespołem Marillion, ze względu na piękny tekst i emocje, jakie tchnął wokalista w ten utwór. Znany polski dziennikarz muzyczny Tomasz Beksiński najlepiej oddał uczucia tej kompozycji w swoim tłumaczeniu – Przepis na błazeńskie łzy.

Ja schowam swój spokój na zawsze,
gdy ty będziesz paradować w swej ślubnej sukni
w ciszy mego wstydu.
Niemowa, który nauczył się pieśni syren
jest już solistą w tej grze.
Stałem się solistą w tej grze,
lecz gra jest skończona.

                Utwór od początku do końca przepełniony jest wielkim smutkiem. Nostalgiczny klimat zawartej w nim opowieści bywał ukazywany na koncertach przez żywiołowe i spontaniczne zachowanie wokalisty, który często występował na żywo w makijażu i odpowiednim stroju, odgrywając rolę „błazna”.
                He knows, You know to drugi mocny punkt albumu. W utworze słychać wielkie umiejętności muzyków, którzy poprzez partie solowe klawiszy i gitary stworzyli niepowtarzalny styl, podkreślony przez wysoki wokal Fisha. Wokalista również tym razem przekazuje w swoim tekście negatywne emocje:

Tniesz nadgarstki – szkarłatna gorączka
wypełza spod drzwi łazienki.
Pulsujące arterie wyrzucają swe problemy
przez otwór, który rozdarła brzytwa.
Masz jad w swym żołądku,
masz truciznę w głowie.
Powinieneś był posłuchać pytań
swego psychoanalityka,
gdy leżałeś na jego skórzanym tapczanie.

                The Web przypomina wczesne dokonania zespołu Genesis. Jest to niemal 9-minutowy rozbudowany utwór, w którym wiele fraz podobnych jest do odgrywanych w latach siedemdziesiątych przez zespół Petera Gabriela. Zespołowi zarzucano często wzorowanie się na Genesis. W niektórych przypadkach porównania są uzasadnione, zważywszy na znaczne podobieństwa w bardziej rozbudowanych kompozycjach grupy. Jednak mimo to charyzmatyczny lider zespołu sprawia, że każdy numer na płycie odznacza się czymś wyjątkowym i odrębnym od tego, co zostało nagrane przez gigantów progresywnego rocka lat siedemdziesiątych. Tekst The Web wydaje się być kolejnym utworem obnażającym pesymizm autora:

Jestem tylko po to,
by tarzać się w naszej przeszłości.
Swymi wymówkami wytwarzam pajęczynę.
Jej nitki – żyję nadzieją i modlitwą –
będą trwałe.
Ach proszę bądźcie trwałe.

                Jednak tym razem pojawia się aspekt pozytywny:

Rozumiem, że trzymam klucz do wolności.
Nie mogę pozwolić, by moim życiem rządziły nici.
Nadszedł czas, aby podjąć decyzję.
Zmiany muszą nastąpić.
                
                Garden party uspokaja atmosferę i stanowi nieco słabszy punkt albumu. Muzyka zdaje się być tylko tłem dla opowieści o fałszywości i próżności wyższych sfer.

Angie wybiela kolejnego siniaka.
Matka uśmiecha się – ona też tak robiła.
Gaduły ględzą, a plotki piętnują.
Pozerzy pozują, fotoreporterzy błyskają.

                Chelsea Monday to przepełniona smutkiem ballada o wschodzącej gwieździe filmowej.

Katalogowa księżniczka, początkująca uwodzicielka
pogrzebana w swoim celofanowym świecie
w błyszczącym mieście.

                Utwór, podobnie jak wiele innych na płycie, wzbogacony jest za sprawą gitarzysty – Steve’a Rothery, o czystą, melodyjną solówkę. Wraz z klawiszowcem – Markiem Kelly - nadali albumowi mroczny klimat, który idealnie współgra z melancholijnym charakterem tekstów Fisha.
                Album zamyka Forgotten sons. Fish napisał go w hołdzie dla ofiar zamachu bombowego z 1983 roku w Londynie. Atmosfera utworu odbiega od pozostałych, sprawiając, że płyta pod koniec staje się mniej spójna. Tematyka jest zupełnie odrębna od pozostałych, a muzyka w pewnym momencie przypomina bardziej funkowy, niż prog-rockowy styl.

Ministrowie dbajcie o swoje dzieci.
Nie skazujcie ich na potępienie przy likwidacji tych, którzy występują przeciwko wam.
            
                Zespoły należące do gatunku progresywnego rocka często nagrywały albumy koncepcyjne, które były zwarte nie tylko pod względem muzycznym, ale też tekstowym. Marillion dopiero na trzeciej płycie (Misplaced Childhood) wprowadziło ten zabieg z udanym skutkiem, dzięki czemu album uznawany jest za największe dzieło grupy. Debiutancka płyta Script for a jester’s tear pomimo braku spójności należy do kanonu rocka progresywnego. Wielka w tym zasługa instrumentalistów zespołu, którzy już od pierwszej płyty tworzyli przebojowe utwory plasując się w ścisłej czołówce brytyjskiej listy przebojów. Niewątpliwie do sukcesu grupy przyczynił się charyzmatyczny lider zespołu – Fish, który po czterech udanych albumach z zespołem rozpoczął karierę solową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...