sobota, 5 maja 2018

Illusion – Opowieści (2014)

Moja pierwsza styczność z Illusion to kaseta Illusion 3, znaleziona gdzieś na tyłach szuflady w szafce pokoju wujka. Pamiętam, jak ciężko było zdobyć inne płyty tego zespołu. Trzeba było pożyczać od dalekich znajomych stare egzemplarze płyt oraz składanki, o których świat już nie pamięta. Płyt w sklepach już nie było. Kaset też nie. Dziesięć lat temu (sześć lat po wydaniu ostatniego albumu Illusion 6) na rynku pojawiły się reedycje płyt i każdy fan mógł uzupełnić braki swojej kolekcji. Ogromną niespodzianką był jednorazowy koncert grupy w 2008 roku. Niedawno okazało się, że zaszczyt uczestników tamtego wydarzenia został pomniejszony, ponieważ Illusion zagrało trzy koncerty. Potem jeszcze kolejne. Powstały nowe utwory i teledysk (Solą w oku). Starzy fani zostali nakarmieni przez zespół do syta. Na dokładkę Illusion serwuje wafelek, cieniutki niczym opłatek, ten sam, który dostał Mr Creosote w Sensie życia wg Monty Pythona. Jeden zareaguje tak samo, jak wyżej wspomniany bohater, a drugi przyjmie płytę oklaskami.

 
Dawno nie oglądałem tak ładnie wydanej płyty. Duży zatem plus na wstępie za wrażenia wizualne, a nawet dotykowe. A co mi tam – z równie wielką przyjemnością sztachnąłem się kartkami książeczki. Pewnie uparci będą patrzeć na Opowieści przez pryzmat wcześniejszych płyt Illusion, ujmując płycie za brak młodzieńczej energii. A ja nie widzę problemu spoglądać na nową płytę, jak na kolejny krążek pod szyldem Illusion. Jest to coś innego, co jest niejako plusem. Illusion zakończyło działalność po Illusion 6, wskazując na wyczerpanie tego, co mógł jeszcze pokazać zespół. Słusznie – wtedy odeszli w chwale. Minęło szesnaście lat od tamtego czasu i nic dziwnego, że pojawiło się nowe zdanie, skoro pojawiły się nowe pomysły w głowach muzyków. W Opowieściach widać pewien koncept spoglądając nawet na tytuły. Muzycznie tym bardziej nie widzę przeszkód, żeby nazwać ten album najbardziej koncepcyjnym albumem Illusion.

Gdyby Opowieści miały być stroną B którejś z płyt Illusion, to pewnie należałyby do Illusion 6. Strona B przyszła mi na myśl po przesłuchaniu ostatniego utworu na płycie, pt. O pamięci po sobie. Stylistyka muzyczna niektórych utworów również przywodzi na myśl ostatnią płytę. Jednak z każdego poprzedniego krążka na zawsze pamiętał będę poszczególne utwory, a z Opowieści trudno mi wybrać kawałek, na który czekałbym w czasie koncertu aby wykrzyczeć go wraz z innymi. Najbardziej przypadł mi do gustu kawałek O historii gatunku, który pokazuje, że jednak był sens wskrzeszenia zespołu. Myślę, że zarówno fani, jak i muzycy Illusion mogą czerpać z Opowieści pewną przyjemność. Płyta jest potrzebna. Teraz nikt nie powie, że wielką szkodą było zakończenie działalności zespołu kilkanaście lat temu. Do stworzenia Opowieści potrzebna była przerwa. Również potrzeba czasu aby wsłuchać się i docenić tę płytę, ponieważ nie ma tutaj przebojów, chociaż każdy może znaleźć swoich faworytów – dla mnie są to pierwsze trzy utwory (O trudzie wyboru, O iluzjach i O historii gatunku).

Muzycznie i tekstowo nowe Illusion jest dla mnie wiarygodne - wciąż słychać szczerość. Nie widzę zatem powodów, aby zespół miał poprzestać na tym krążku. Po pierwszym przesłuchaniu Opowieścipamiętam, że ni to mnie ziębiło ni parzyło. Później okazało się, że chyba każdy kawałek mi odpowiada. Jest dobrze. Jest inaczej. Jest świeżo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...