sobota, 5 maja 2018

Getz/Gilberto (1964)


            Gdybym mógł decydować o rodzaju muzyki puszczanej w kawiarniach to postawiłbym na bossa novę i jazz. Konkretnie powróciłbym przynajmniej do lat sześćdziesiątych wynurzając na światło dzienne muzykę już klasyczną, ale też zapomnianą i coraz mniej docenianą. Przykładem takiego tworu, przy którym można odpocząć i łowić wyborne instrumentalnie kąski, jest nagrany w 1964 roku album duetu Getz/Gilberto.
 
            Najbardziej znanym kawałkiem jest tutaj otwierający płytę The Girl from Ipanema, któremu przyznano nagrodę Grammy za utwór roku. Na wokalu znakomicie wypadła Astrud Gilberto. Wokalistka udziela się jeszcze w pięknym Corcovado właściwie ukazującym zaangażowanie wszystkich muzyków. Mąż wokalistki - João Gilberto, odpowiedzialny jest za partie gitarowe i śpiew. Jego gładki głos w połączeniu z językiem brazylijskim, który z natury jest bardzo miękki, przyjemnie wpada w ucho, a czasem może wywołać uśmiech.
            Przydzielenie tego rodzaju muzyki do kategorii bossa novy spowodował charakterystyczny styl gry na gitarze. Bardzo rytmiczne i taneczne dźwięki stworzone przez Gilberto są trzonem dla całego materiału. Łatwo weń się wczuć na podobnej zasadzie, jak do muzyki bluesowej. Potrafi ona nosić słuchacza dzięki pewnego rodzaju schematowi, który jest lekko przyswajalny. Gitarzysta postawił w ten sposób rozległy fundament na bazie samby i jazzu, na którym można było wybudować wymyślne wariacje na instrumencie prowadzącym. Okazało się to właściwą pożywką dla Stana Getza, który już w latach pięćdziesiątych udowadniał swój geniusz na saksofonie tenorowym.
            W każdym utworze Getz wprowadza swój temat muzyczny. Często w formie solówki, tak jak w Doralice, czy Desafinado wkracza ze swoją partią i dominuje w kompozycji do samego końca. Jednak w przypadku O grande amor saksofon Getza snuje miłosną opowieść od pierwszego do ostatniego dźwięku kompozycji. Wypada on nawet bardziej przejmująco od głosu Gilberto. Uczucie wylewa się z instrumentu przekazując więcej niż słowa brazylijskiego poety Viniciusa de Moraesa, który spłodził teksty wielu klasycznych utworów, m.in. do The Girl from Ipanema. De Moraes, podobnie jak Getz, o miłosnych perypetiach mógł powiedzieć wiele. Pierwszy – ośmiokrotnie żonaty, drugi – dwukrotnie, choć nieszczęśliwie, rozwiedziony przed śmiercią przez problemy z narkotykami i alkoholem.
            Historia okazuje się być jeszcze bardziej zagmatwana. Podobno w czasie nagrań wyszedł na jaw romans pomiędzy Stanem Getzem a Astrud Gilberto. W następstwie powyższego spór Stana z João wywołał ponurą atmosferę w studio. Getz umyślnie chciał przyćmić istotę partii gitarzysty, prosząc techników o wyjątkowo mocne nagłośnienie saksofonu. Na szczęście walka o względy wokalistki nie odcisnęła negatywnego piętna na nagraniach, które brzmią nad wyraz relaksacyjnie.
            Wyjątkowo zadowalająca jest jakość nagrań albumu Getz/Gilberto. Słuchacz jest w stanie wychwycić szczegóły obchodzenia się z saksofonem Getza, od wydychanego powietrza, po głuchy dźwięk przyciskanych klawiszy. Kolejną postacią, bez której płyta nie odniosłaby sukcesu jest Antonio Carlos Jobim. Pianista skomponował większość utworów i uznawany jest obok João Gilberto za jednego z głównych twórców bossa novy.
            Ostatecznie nagrana muzyka wydaje się być żywa, a rozkład muzyków w studio jest namacalny. Głos Astrud Gilberto z pianinem Jobima usłyszymy w prawym kanale, saksofon Getza z głosem i gitarą João Gilberto w centralnej części, a po lewej stronie perkusja Miltona Banany z basem Sebastião Neto. Stosunkowo niedawne reedycje zepchnęły partie muzyków do środka pola dźwiękowego, jednak najwięcej przyjemności możemy czerpać z pierwotnego wydania płyt analogowych.
            Album Getz/Gilberto mógłby zostać nazwany nieco korzystniej. Tytuł Getz/Gilberto/Jobim oddałby sprawiedliwość wkładu głównych ról muzyków. Wścibscy krytycy nazwaliby go Getz vs Gilberto. A mi pozostaje tylko zachęcić do posłuchania tej pięknej muzyki, która przez niespełna czterdzieści minut potrafi mocno natchnąć słuchacza.           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...