Niedościgniony mistrz grozy, Stephen King, ukończył
jedną ze swoich obszerniejszych powieści pod koniec 1985 r. „To”, o którym
mowa, jest uznawana za pozycję szczególnie przerażającą. Właśnie w niej
powstała słynna postać klowna Boba Graya (aka Pennywise), która może być
koszmarem nie tylko dla małych dzieci.
Historia podzielona jest
nieformalnie na dwie części. W pierwszej – grupka przyjaciół zmuszona jest do
walki ze złem, które nawiedziło fikcyjne amerykańskie miasteczko w latach pięćdziesiątych.
Plaga nieszczęść spadła na Derry w równie tajemniczy sposób, jak w
opowiadaniach Lovecrafta, gdzie często punktem wyjścia są miejscowo skażone
ziemie. Młodzi bohaterowie stawiają czoła przyjmującemu różne formy klownowi.
Sytuacja jest trudna do opanowania, ponieważ starsi mieszkańcy Derry nie
dostrzegają tego, co widzą dziecięce oczy.
W drugiej części
przenosimy się w lata osiemdziesiąte, kiedy wiek bohaterów lada chwila dobije
do czterdziestki. Jako dorośli ludzie, w wyniku aktualnych wydarzeń, zmuszeni
są do powrotu w rodzinne strony. Wiedzeni przysięgą złożoną przed laty na nowo
próbują powstrzymać falę morderstw, wzbudzoną przez okrutne To. Aby tego
dokonać muszą przezwyciężyć swoje słabości. Bohaterowie łączą siły, wystawiając
na próbę swoją wiarę i lojalność.
Liczne retrospekcje oraz
wiele postaci drugoplanowych może z początku wywołać w odbiorcy zmieszanie lub
wręcz zniechęcenie do książki. Z racji młodego wieku bohaterów możemy zacząć
zastanawiać się, czy dziecięcy strach może przenieść się z kart powieści na
starszych czytelników. Jednak przy stałym kontakcie z tym ponad
tysiącstronicowym dziełem możemy szybko wciągnąć się w jego fabułę. King buduje
nastrój, napięcie i przebieg historii w zadziwiający sposób. Oczywiście możemy
czasem wpaść na trop nadchodzących wydarzeń, lecz nie przeszkadza to w
zachwycaniu się najmniejszymi drobnostkami zaserwowanymi przez Kinga.
Wojciech Cejrowski w
pewnym wywiadzie stwierdził, że nie poleciłby książek Stephena Kinga, ponieważ
są one niezdrowe, puste i mają tylko wartość rozrywkową. Nie wiem, jak
Cejrowski stoi ze znajomością powieści Kinga, ale tymczasem można zacząć
powątpiewać w poziom jego wyobraźni. Może to być jednak tylko brak
wystarczającej znajomości tematu, na który zdecydował wypowiedzieć się polski
dziennikarz.
Jeśli można mieć zarzuty
wobec książki "To", to na pewno nie o brak innych wartości niż
rozrywkowe. Jest to opowieść o miłości, nienawiści oraz młodzieńczej lojalności
niczym w słynnym "Władcy much" Goldinga. Oczywiście głównym aspektem,
jaki będziemy najdłużej pamiętać z tej powieści będzie groza. Obrazy, jakie
przywodzą na myśl opisy Kinga, mogą pozostać w umyśle czytelnika na bardzo
długo. Ekranizacja z 1990 r., choć trzeba przyznać, że wierna książce, nie każdego
dziś przestraszy. W zeszłym roku głośno było o nakręceniu dwuczęściowej
adaptacji przez Cary’ego Fukunagę. Premiera przewidziana była w tym roku. Oczekiwania
były spore. Odświeżenie filmu, nadanie mu grozy przybliżonej do opisanej przez
Kinga oraz ukazanie „Tego” w swoich wszystkich przerażających formach. Niestety
temat ucichł. Ale nadal warto czekać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019) Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...
-
Już niedługo premiera "Wspomnień Scarlet", a tymczasem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Replika, podaję fragment książki: ...
-
Cóż za wspaniałą karierę wiedzie Rob Zombie. Nie wiem, czy jest bardziej znany ze swojej muzyki, czy z filmów. Po sobie wiem, że kojar...
-
Graveyard to bardziej doszlifowane, schludne i nowoczesne Screaming Trees. Wokaliście coraz bliżej do Marka Lanegana - jego głos jest b...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz