sobota, 5 maja 2018

Stephen King - To (rec. 11.09.2013 r.)

                Niedościgniony mistrz grozy, Stephen King, ukończył jedną ze swoich obszerniejszych powieści pod koniec 1985 r. „To”, o którym mowa, jest uznawana za pozycję szczególnie przerażającą. Właśnie w niej powstała słynna postać klowna Boba Graya (aka Pennywise), która może być koszmarem nie tylko dla małych dzieci.
                Historia podzielona jest nieformalnie na dwie części. W pierwszej – grupka przyjaciół zmuszona jest do walki ze złem, które nawiedziło fikcyjne amerykańskie miasteczko w latach pięćdziesiątych. Plaga nieszczęść spadła na Derry w równie tajemniczy sposób, jak w opowiadaniach Lovecrafta, gdzie często punktem wyjścia są miejscowo skażone ziemie. Młodzi bohaterowie stawiają czoła przyjmującemu różne formy klownowi. Sytuacja jest trudna do opanowania, ponieważ starsi mieszkańcy Derry nie dostrzegają tego, co widzą dziecięce oczy.
                W drugiej części przenosimy się w lata osiemdziesiąte, kiedy wiek bohaterów lada chwila dobije do czterdziestki. Jako dorośli ludzie, w wyniku aktualnych wydarzeń, zmuszeni są do powrotu w rodzinne strony. Wiedzeni przysięgą złożoną przed laty na nowo próbują powstrzymać falę morderstw, wzbudzoną przez okrutne To. Aby tego dokonać muszą przezwyciężyć swoje słabości. Bohaterowie łączą siły, wystawiając na próbę swoją wiarę i lojalność.
                Liczne retrospekcje oraz wiele postaci drugoplanowych może z początku wywołać w odbiorcy zmieszanie lub wręcz zniechęcenie do książki. Z racji młodego wieku bohaterów możemy zacząć zastanawiać się, czy dziecięcy strach może przenieść się z kart powieści na starszych czytelników. Jednak przy stałym kontakcie z tym ponad tysiącstronicowym dziełem możemy szybko wciągnąć się w jego fabułę. King buduje nastrój, napięcie i przebieg historii w zadziwiający sposób. Oczywiście możemy czasem wpaść na trop nadchodzących wydarzeń, lecz nie przeszkadza to w zachwycaniu się najmniejszymi drobnostkami zaserwowanymi przez Kinga.
                Wojciech Cejrowski w pewnym wywiadzie stwierdził, że nie poleciłby książek Stephena Kinga, ponieważ są one niezdrowe, puste i mają tylko wartość rozrywkową. Nie wiem, jak Cejrowski stoi ze znajomością powieści Kinga, ale tymczasem można zacząć powątpiewać w poziom jego wyobraźni. Może to być jednak tylko brak wystarczającej znajomości tematu, na który zdecydował wypowiedzieć się polski dziennikarz.
                Jeśli można mieć zarzuty wobec książki "To", to na pewno nie o brak innych wartości niż rozrywkowe. Jest to opowieść o miłości, nienawiści oraz młodzieńczej lojalności niczym w słynnym "Władcy much" Goldinga. Oczywiście głównym aspektem, jaki będziemy najdłużej pamiętać z tej powieści będzie groza. Obrazy, jakie przywodzą na myśl opisy Kinga, mogą pozostać w umyśle czytelnika na bardzo długo. Ekranizacja z 1990 r., choć trzeba przyznać, że wierna książce, nie każdego dziś przestraszy. W zeszłym roku głośno było o nakręceniu dwuczęściowej adaptacji przez Cary’ego Fukunagę. Premiera przewidziana była w tym roku. Oczekiwania były spore. Odświeżenie filmu, nadanie mu grozy przybliżonej do opisanej przez Kinga oraz ukazanie „Tego” w swoich wszystkich przerażających formach. Niestety temat ucichł. Ale nadal warto czekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...