piątek, 4 maja 2018

Alice in chains - The devil put dinosaurs here (2013)




Zespół Alice in chains znany jest od początku lat dziewięćdziesiątych z grunge’owej sceny Seattle. Pierwszy okres działalności grupy to muzyka tworzona  ze słynnym wokalistą Laynem Staleyem. Na trzeciej płycie, pt. "Alice in chains", zespół uzyskał mocne, niemal transowe brzmienie, które utrzymuje do tej pory. Początek drugiego okresu działalności przypada na reaktywację grupy z nowym wokalistą Williamem DuVallem. W 2009 r. w nowym składzie powstał bardzo udany album, pt. "Black Gives Way to Blue". Najnowsza płyta – "The Devil Put Dinosaurs Here" została wydana w tym roku, a zawarta na niej muzyka nie powinna szczególnie zaskoczyć fanów zespołu.
Z pewnością nikogo nie rozczaruje klimat i riffy, jakie stworzył Jerry Cantrell – gitarzysta i wokalista zespołu,  odpowiedzialny również za większość tekstów na płycie. Jest to bez wątpienia główny motor napędowy grupy. Na dwóch ostatnich krążkach możemy w pełni dostrzec jego wkład w twórczość Alice in Chains na przestrzeni ponad dwudziestu lat. Łatwo rozpoznawalny, łagodny głos Cantrella stał się nie tylko „wokalem wspierającym” lecz  równorzędnym z Williamem DuVallem.
Płytę rozpoczyna pierwszy singiel promujący krążek, pt Hollow. Ciężki klimat, wolne  tempo riffu, tekst dotyczący problemów psychicznych oraz nakładające się  głosy wokalistów, to znak rozpoznawczy grupy. Do Hollow powstał ciekawy teledysk, tak samo jak do drugiego singla promującego płytę. W Stone od razu da się rozpoznać kolejny charakterystyczny element twórczości zespołu w postaci uwypuklonej linii basu Mike’a Ineza, rozpoczynającej ten kawałek (na wcześniejszych płytach często można odnaleźć utwory, w których podstawę stanowi łatwo zapadająca w pamięć linia basu, np. Would?, czy Rain when I die). Prosty riff użyty w Stone  jest jednak pomysłem Cantrella, który słusznie stwierdził, że to właśnie łatwe zagrywki najbardziej trafiają w ucho słuchacza. Minimalistyczne podejście do kompozycji, w której przez większość czasu słychać jeden riff, zostało określone mianem gatunku drone.
Docierając do czwartego utworu,  możemy zacząć zauważać, że zespół postawił wszystko na jedną kartę i zachował podobny nastrój kompozycji na reszcie albumu. Na krótką metę zabieg ten wypada znakomicie, lecz po pewnym czasie odbiorca może poczuć znużenie. Płyta całościowo może wypaść jednak bardzo dobrze, zwłaszcza w uszach słuchaczy, którzy nie znają wcześniejszej twórczości zespołu. Cantrell doskonale zna receptę na album zawierający niemal wszystkie atuty oferowane przez muzykę  Alice in Chains od początku lat dziewięćdziesiątych. Natomiast dla najbardziej zagorzałych fanów zbyt silnie odczuwalny może być  brak lidera o wyjątkowym głosie, jaki posiadał Layne Staley.
William DuVall zaznaczył swoją obecność na krążku śpiewając głównie w refrenach  oraz grając na gitarze rytmicznej. Jedynym utworem, do którego stworzył tekst jest Phantom Limb. Udział DuValla można zauważyć też w zwrotkach utworu Hung on a Hook. Być może rola Williama, ograniczona do udziału w harmonizacji partii wokalnych stanowi bezpieczne wypełnienie dużej luki, powstałej po śmierci Layne’a. Jednak nawet w przypadku udanego, spokojnego ostatniego utworu, pt. Choke brakuje zadziornego, mocnego głosu, który mógłby przywrócić istotę tego, czym kiedyś była „Alicja w łańcuchach”.
Trzeba przyznać, że album The Devil Put Dinosaurs Here posiada bardzo dobre, rock-metalowe kawałki. Najkorzystniej jest dawkować je w mniejszych porcjach, ponieważ jest to płyta ponad godzinna i jej ciężar może po prostu znudzić odbiorcę. Ważne, że zespół wciąż koncertuje, zadowalając starych fanów kawałkami znanymi również z pierwszych płyt. Nowy materiał ma jednak szansę zaskarbić sobie serca wielbicieli nowych rozwiązań w muzyce metalowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

        Nick Cave & The Bad Seeds - "Ghosteen" (2019)         Nick Cave to postać związana nie tylko z muzyką, ale też z...